Tworzenie to moja pasja

Tworzenie to moja pasja

poniedziałek, 16 lutego 2015

17.2. Dzień Kota.


Jutro - 17.2 - Światowy/Międzynarodowy Dzień Kota.  Święto mające na celu przypomnienie o kotach żyjących w domach z ludźmi i o bezdomnych.

Światowy (Międzynarodowy) Dzień – święto obchodzone corocznie 17 lutego we Włoszech (od 1990) i w Polsce (od 2006) mające podkreślić znaczenie kotów w życiu człowieka, nawoływać do niesienia pomocy wolno żyjącym i bezdomnym zwierzętom, które miały kiedyś dom, ale go straciły, a także uwrażliwienie ludzi na często trudny koci los.

     Marzy mi się taka akcja. Przysyłacie do mnie swoje kocie prace, a ja je zanoszę do lecznicy, w której leczą moje 2 kociambry. Albo do schroniska, gdzie przebywają psy i koty. I te Wasze prace przychodzący tam ludzie kupują. Zebrane w ten sposób pieniądze zostałyby przeznaczone na pomoc, leczenie, sterylizację kotów, które nie miały tyle szczęścia co m.in. moje (Frodo i Zuzia).
W lecznicy, kilka lat temu, pani sprzedawała własnej roboty zabawki dla kotów. Kupujący wrzucali pieniądze do słoja. Skorzystały na tym bezdomne, bezpańskie koty. 
     Bezpańskie koty są narażone na bezdomność, choroby. Giną pod kołami samochodów (jak mama mojej Zuzinki), umierają z głodu i zimna. Od środka zjadają je pasożyty.
Przez kilka lat szukałam domów dla bezpańskich kociąt np. z działek to wiem jaki to problem, na jaką skalę. Jedni dokarmiaja koty i te z dobrobytu mnożą się na potęgę, 2 - 3 razy w ciągu roku mają kocięta, a innym to przeszkadza i trują je albo mordują w inny sposób.
     Ludzie polubili koty, ale nadal wielu woli psy. Ja i mój mąż mieliśmy w swoim życiu psy, obecnie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami 2 kotów. Te 2 gatunki różnią się od siebie. Bardziej niż niektórzy przypuszczają. Ale ja wolę koty. Są bardziej podobne do mnie (z zachowania, charakteru) niż psy lizusy. No i można wyjechać bez zwierzaka i nie martwić się kto kota wyprowadzi na spacer, bo korzysta z kuwety. 
To mruczenie, ugniatanie łąpkami, ocieranie o nogi. Psy tego nie potrafią. 
Koty świetnie nadają się do domu, do życia w bloku (nie to co duże psy wymagające przestrzeni, ruchu).
Moje przesiadują na balkonie i  mimo, że mieszkamy na parterze nie myślą o ucieczce. Dlatego skacze mi ciśnienie, gdy słyszę, że miejsce kotów jest na wsi. Tam mają łąpać myszy. Albo gdy ludzie szkodzą kotom pojąc je mlekiem. Obecnie mleko to sama chemia. Nie raz dzwonili do mnie ci, którzy adoptowali kotka, dla którego szukałam domu i pytali co zrobić, bo kotek marnieje w oczach z powodu mega biegunki. Co mu podali? Mleczko, jak w wierszyku. Na wolności taki malec może przypłacić to życiem.
   
     Znalezione, osierocone, chore, bezpańskie kotki zanosiłam do lecznicy. Tam były leczone, karmione, odrobaczane i szczepione. Zadbane i zdrowe trafiały do domów. I wiecie co? Weci nie chcieli za to pieniędzy. Dlatego warto wrzucać chociaż kilka złotych do puszek, słoików z przeznaczeniem na bezpańskie koty.
W zamku Książ też co kawałek są rozstawione puszki. Zapewniam Was, że są dobrze spożytkowane. Byłam, widziałam.
O kotach spod zamku możecie poczytać na FB.


     




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wielkie dzięki za odwiedziny i komentarze! Pozdrawiam Ania (AnGer)! Miłego dnia!