Tworzenie to moja pasja

Tworzenie to moja pasja

środa, 26 kwietnia 2017

Co myśli nasze otoczenie o naszej pasji - tworzeniu, prowadzeniu bloga.

Ania z bloga: Płonące motyle ogłosiła candy i przy okazji pyta: 

"co sądzą Wasi Panowie/Najbliżsi/Rodzina/Dzieci/Znajomi o tym co robicie? 
Co Oni na Waszą twórczość? Na bloga?".   

     Mój mężuś nie komentuje ani moich przydasiowych zakupów, chociaż często jest ich świadkiem, ani tworzenia. Nic nie mówi gdy obstrykuję coś i wrzucam na bloga. Ale to przyniesie z pracy fajny papier, to kupi mi klej, czy taśmę dwustronnie klejącą. 
Doradzał która wełna - jego zdaniem - będzie bardziej nadawać się do oklejania styropianowych jajek. Miał rację. Ta wybrana przez Niego była taka bardziej wielkanocna.
Czasem tylko martwi się o nasze 2 kocice, że podczas tego mojego tworzenia coś zjedzą, ubrudzą łapki, futro klejem, itp. Ale ich zabawy paskami papieru bawią Go.
W pracy obstrykuje - z myślą o mnie - rękodzieło prezentowane przez pracowników, ich rodziny, petentów. Widzi, że dużo osób coś robi (bukiety z jesiennych liści, Mikołaje, czy łabędzie z modułów origami, kwiatki z bibuły, pisanki).



     Gdybym nie tworzyła to rodzice, siostra wysłaliby mnie do lekarza, bo ja od zawsze "uszczęśliwiam" otoczenie własnoręcznie robionymi dekoracjami, prezentami.
     Adres bloga o podróżach wszyscy znali. Odwiedzali go, czytali, śledzili nasze wojaże, zostawiali komentarze. Pytają o adres mojego bloga poświęconego temu co tworzę (i nie tylko), ale nie poznają go, bo to takie moje sekretne miejsce w blogosferze. 

3 komentarze:

  1. He he u mnie to w sumie podobnie jest :) Choć rzadko uda mi się na przydasiowe zakupy namówić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie namawiam mężusia, po prostu jesteśmy w mieście, załatwiamy kilka rzeczy, odwiedzamy kilka sklepów i przy okazji kupuję przydasie (kolorowy papier w tesco lub kauflandzie, rzeczy dla kreatywnych w papierowej sowie). Każdy ma swoje ulubione sklepy, ale chodzimy do nich razem chociaż nie przepadam za castoramą, obi, a mężuś tak. On kupuje to co chce, co Mu potrzebne ja również i nikt nie marudzi, nie narzeka, nie pyta: "a na co ci to?".

      Usuń
  2. i tak trzymaj! piękne jajka ... u mnie w tym roku zabrakło na nie czasu :(

    OdpowiedzUsuń

Wielkie dzięki za odwiedziny i komentarze! Pozdrawiam Ania (AnGer)! Miłego dnia!